Samopoczucie a wygląd skóry, czyli jak psychika wpływa na nasze ciało

Samopoczucie a wygląd skóry, czyli jak psychika wpływa na nasze ciało

Redakcja

2016-07-06

1 komentarz

Problemy emocjonalne nie dotykają jedynie naszego umysłu – konsekwencje złego samopoczucia widoczne są często również i na zewnątrz. Gorszy stan psychiczny objawia się zazwyczaj nadmiernym spadkiem wagi lub jej przyrostem, będącym odpowiedzią na stres łupieżem czy powszechnymi wówczas kłopotami z cerą. Jak radzić sobie z tego typu dermatologicznymi przypadłościami? Przede wszystkim najpierw należy dokładnie określić przyczynę występującej choroby skórnej ponieważ często to, co wydaje się zwykłym trądzikiem swoją genezę może mieć w daleko posuniętych problemach natury psychicznej.

 

Psychodermatologia – co to właściwie znaczy?

Dla niektórych „psychodermatologia” może oznaczać jedynie kolejny nowy, nic nieznaczący termin, który za zadanie ma przyciągnąć grupę spragnionych diagnozy, zdesperowanych osób. Ta łącząca psychologię z dermatologią dziedzina dla wielu może jednak okazać się prawdziwym wybawieniem. Psychodermatologia bazuje na tzw. holistycznym podejściu do pacjenta. Inaczej mówiąc, traktuje ona pacjenta jako pewną całość, na którą składa się zarówno dusza, jak i ciało. Stosując tego typu strategię diagnostyczną podkreśla się przede wszystkim związki pomiędzy psychicznym stanem człowieka a jego dolegliwościami somatycznymi (cielesnymi), co często ułatwia proces identyfikacji określonej jednostki chorobowej oraz jej późniejsze leczenie. Psychodermatologia powstała m.in. z uwagi na fakt, że po poradę dermatologiczną często zgłaszają się osoby z jeszcze niesklasyfikowanymi dysfunkcjami psychicznymi. Warto zwrócić uwagę na to, że często towarzysząca zaburzeniom umysłowym choroba dermatologiczna może zaostrzyć objawy tych pierwszych, i odwrotnie.

 

Depresja

Wiele osób chorych na depresję doświadcza chronicznych problemów skórnych, a wielu ludzi borykających się z poważnymi dolegliwościami dermatologicznymi, takimi jak chociażby groźnie brzmiąca łuszczyca czy atopowe zapalenie skóry, odczuwa ciężkie stany depresyjne. Widoczna choroba skóry pogłębia bowiem ogólne poczucie alienacji i wykluczenia, co u niektórych jednostek prowadzić może do rozwinięcia wcześniej dających o sobie znać skłonności do negatywnego myślenia. Dziś jedną z głównych chorób cywilizacyjnych naszych czasów jest bowiem właśnie depresja. Trądzik, niekiedy pojawiający się przy jej występowaniu, to tylko jeden z niektórych sposobów, w jaki ciało próbuje dać znać o tym, co tak naprawdę dzieje się w jego wnętrzu. Dlatego nie należy tych sygnałów ignorować. Często jest to efekt nie tylko ciągłego przebywania w stresie i poczuciu bezruchu, ale i towarzyszących im problemów z higieną. Osoby w zaostrzonych stanach depresyjnych unikają wykonywania typowo codziennych, zwykłych czynności. W kulminacyjnych momentach ich egzystencja ogranicza się do leżenia w łóżku, co często idzie w parze z agorafobią – narastającym, w ramach postępującej izolacji, lękiem przed przestrzenią, a więc i wychodzeniem. Brak przestrzegania zasad higieny, który łączy się z niechęcią do przebywania wśród ludzi, potrafi automatycznie spotęgować problemy skórne.

 

Nerwice

Trądzik na tle nerwowym, znany również pod nazwą „trądzik neurogenny”, pojawią się także przy okazji wielu odmian nerwic. Nerwice to zaburzenia psychiczne objawiające się obsesyjnymi myślami, którym na ogół towarzyszą obsesyjnie wykonywane czynności. Istnieje bardzo wiele nerwic, w tym najbardziej znane - nerwica natręctw oraz nerwica lękowa. Do nerwic zaliczyć możemy również anoreksję czy… egocentryzm. Często przywoływanym przykładem trądziku o podłożu psychogennym jest tzw. trądzik przeczosowy. Trądzik przeczosowy to rodzaj nerwicy, która skutkuje ciągłym, kompulsywnym drapaniem skóry, dla którego wiecznym pretekstem jest każda, nawet najmniejsza zmiana trądzikowa. W rezultacie do czynienia mamy z błędnym kołem – nieustające, mechaniczne uszkadzanie cery prowadzi do jej trwałego zniszczenia, które to zniszczenie skutkuje obniżoną samooceną, a w rezultacie lękiem przed ludźmi i światem. Dodatkowym problemem jest to, że trądzik przeczosowy występuje głównie u narażonych na typowe dla okresu dojrzewania zmiany skórne nastolatków. Jeszcze w pełni nieuformowane jednostki, dla których wyjątkowo ważna jest wówczas akceptacja otoczenia, mogą szybko popaść w poważne problemy psychiczne. Również i w tym przypadku trudno dokładnie rozróżnić, czym jest dokładnie przyczyna, a czym skutek. Na ogół obie rzeczy, na jakimś etapie, po prostu się ze sobą mieszają.

 

Gdzie szukać pomocy?

Psychodermatologia, choć w założeniu niezwykle pomocna, niestety w Polsce nie jest gałęzią medycyny specjalnie rozwiniętą. Wszystko na ogół zależy więc od indywidualnej wrażliwości samego lekarza. Jeśli okaże się on osobą empatyczną, swoje obowiązki traktującą w sposób wykraczający poza zwykłe zaleczanie widocznych objawów, może on wspomóc nas kompleksową terapią, której efekty zauważymy nie tylko na powierzchni, ale i wewnątrz nas. Choroby skóry na tle nerwowym, psychicznym to bowiem coraz częściej występująca jednostka patologiczna, wymagająca od dermatologów wyjątkowej czujności, pozwalającej na zdiagnozowanie potencjalnie innej niż czysto biologiczna przyczyny zaburzeń. Taka diagnoza, w przypadku zwyczajnego dermatologa, powinna skutkować doradzeniem pacjentowi kontrolnej wizyty u psychologa lub psychiatry.

Z drugiej strony, często to opiekujący się osobami z zaburzeniami emocjonalnymi psychologowie zauważają niszczący wpływ choroby na stan skóry pacjenta. Jest to o tyle prostsza sytuacja, że wiedza o stanie psychicznym leczonego jest już mniej więcej znana. W tym wypadku łatwiej jest skierować go do dermatologa, który zajmie się doborem odpowiedniej terapii zorientowanej na ciało.

Podsumowując: trądzik = depresja? A może depresja = trądzik? W przypadku kwestii samopoczucia i stanu skóry nigdy do końca nie jest pewne, co nazwać można przyczyną, a co rezultatem. Dlatego najlepiej nigdy nie ignorować objawów, które daje zarówno nasz umysł, jak i ciało.


Dodaj komentarz

Komentarze

iwus46

2016-07-19 10:50:03


oj tak, kolejny pryszcz na czole potrafi popsuć nastrój

zdrowiebadaniakobietyskóra