Endorfiny, hormony szczęścia – naturalny zastrzyk przyjemności

Endorfiny, hormony szczęścia – naturalny zastrzyk przyjemności

Redakcja

2016-07-06

2 komentarze

Naukowcom znane są różne nazwy hormonów – somatropina będąca hormonem wzrostu, oksytocyna odpowiedzialna m.in. za prawidłowy przebieg porodu, melatonina regulująca cykl snu – można by tak wymieniać i wymieniać. Hormonów kontrolujących pracę naszego organizmu jest wiele, ale jeden z najbardziej kontrowersyjnych i znanych jednocześnie stanowi endorfina – hormon szczęścia. Taka nazwa została nadana mu nie bez powodu. To bowiem substancja wywołująca stany euforyczne, a więc niezwykle przez nas, ludzi, pożądana.

 

Co to są hormony – szczęścia i nie tylko

Hormon to substancja, która dostając się bezpośrednio do krwi, w zależności od swojej charakterystyki, może wykazywać niezwykle silne działanie stymulujące lub hamujące zachodzące w naszym organizmie procesy. Inaczej mówiąc, hormony normują „zachowanie” naszego ciała m.in. poprzez funkcję, którą moglibyśmy nazwać „posłanniczą” - stanowią one rodzaj pośrednika przekazującego określone informacje pomiędzy układem hormonalnym i nerwowym a resztą organizmu.Produkcja hormonów zachodzi w specjalnie do tego przystosowanych zespołach komórek lub w gruczołach wewnątrzwydzielniczych.

Prawidłowy poziom hormonów jest bardzo ważnym warunkiem zachowania przez nas poprawnej kondycji psycho-fizycznej. Niedoczynność lub nadczynność wytwarzających je gruczołów może spowodować poważne spustoszenia. Warto wspomnieć chociażby o często przywoływanych zaburzeniach pracy tarczycy, gruczołu znajdującego się w okolicach szyi. Nadprodukcja wydzielanych przez nią hormonów prowadzi do nadpobudliwości, nagłego spadku wagi i niebezpiecznej, bo utrzymującej się szybkiej akcji serca. W przypadku produkcji hormonów mniejszej niż przepisowa przygotować możemy się nie tylko na wzrost masy ciała i ogólne osłabienie, ale i również na często pojawiające się stany depresyjne i znaczne pogorszenie sprawności intelektualnej.

Poziom naszego nastroju uzależniony jest jednak przede wszystkim od tytułowych endorfin. Te hormony szczęścia zaliczane są do grupy hormonów peptydowych. Wraz z towarzyszącym ich wyzwalaniu zadowoleniem człowiek odczuwa również mniejszą podatność na ból. Stąd hormon szczęścia nazywa się również „endogennym opioidem” – czyli substancją, która działa bezpośrednio na receptory opioidowe. Odpowiednio stymulowane wywołują niezapomniane stany euforii i upojenia. Nie bez powodu naukowcy, którzy odkryli dokładny wzór endorfiny, nazywając ją inspirowali się wprawiającą w stan błogości morfiną. Endorfina oznacza w prostym tłumaczeniu „wewnętrzną morfinę”, jej naturalny, produkowany przez sam nasz organizm odpowiednik.

Jak można sprawić, by poczuć jej siłę? Wytwarzanie endorfin, bo dziś znanych jest nam około kilkunastu ich odmian, pobudza wiele różnych aktywności. Zaliczyć można do nich śmiech, a nawet samo o nich myślenie! Dlatego na zły nastrój poleca się komedie czy kabarety. Pomóc może też spotkanie z przyjaciółmi, w których gronie zawsze znajdzie się jakiś urodzony kawalarz. Gdy mowa o produkcji endorfiny sport jest kolejnym, często przywoływanym sposobem na poprawę samopoczucia. Wysiłek fizyczny, np. towarzyszący bieganiu, to sposób nie tylko na zdrowe ciało, ale i umysł. Mówi się czasem nawet o tzw. euforii biegacza, czyli rodzaju naturalnego uniesienia osiągalnego podczas biegu, ale trwającego jeszcze i po jego zakończeniu. Jednak ta konkretna metoda wymaga odpowiedniej zapalczywości – pierwsze oznaki „odlotu” poczuć możemy dopiero po 30 minutowym „maratonie”. Tym, którzy nie należą jednak do entuzjastów sportu, za to kochają słodkości pomóc może czekolada. Hormon szczęścia wyzwalany przy jej spożyciu ma jednak swoją gorzką cenę. Ten tuczący smakołyk działa doraźnie, za to skutki jego nadużycia mogą zostać z nami na długie miesiące, a są nimi zbędne kilogramy. Te zaś prowadzą często do znacznego obniżenia nastroju. Jest jednak na to sposób – endorfiny we krwi pobudzane są również przez inne zmysły, chociażby węch. Dlatego dziś możemy udać się do spa na specjalne, czekoladowe masaże, które wykonane przy użyciu balsamów bazujących na ziarnach kakaowca dostarczą nam niezapomnianych, sensualnych doznań.

Dowcip, sport, czekolada – wszystko to stanowi doskonałe źródło tak potrzebnych nam endorfin. Hormon, który wyzwala stan kompletnej ekstazy może być jednak dla nas również niebezpieczny.

 

Czy endorfiny można się bać? A jeśli tak, to dlaczego?

Jak moglibyśmy się bać, na dobrą sprawę, szczęścia? Co może być złego w upajającym poczuciu samospełeniania? A jednak zawsze należy być czujnym. Człowiek może się bowiem za bardzo do zadowolenia przyzwyczaić. Uzależnienie od endorfin to nie mit. Dowodem na to są chociażby osoby nagminnie zażywające narkotyki, będące najprostszym źródłem szczęścia. Najprostszym, bo najszybciej osiągalnym. Tzw. syntetyczna euforia to niestety problem, który dotyczyć może każdego organizmu, niezależnie od siły naszej woli. Dodatkowo warto zauważyć, że takie sztuczne stany są często trudne do rozróżnienia od tych, które wywołuje zwykła, naturalna endorfina. Co to właściwie znaczy? Znaczy to tyle, że szybko możemy zastąpić aktywności, które po prostu sprawiały nam przyjemność i satysfakcję (np. czytanie czy spotkania ze znajomymi) zażywaniem określonych specyfików, które zapewnią nam podobny efekt, ale produkowany błyskawicznie i niewymagający dodatkowych wyrzeczeń – pozornie niestety. Dużo z substancji chemicznych, upodabniających swoje działanie do aktywności endorfin to bowiem środki uzależniające również fizycznie. Do najbardziej znanych należą opiaty, czyli roślinnego pochodzenia wspomniane już opioidy, takie jak morfina lub heroina. Na przeciwległym biegunie wskazać możemy tzw. imprezowe stymulanty w postaci kokainy i amfetaminy. Konsekwencje odstawienia objawiają się nie tylko złym stanem zdrowia, ale i psychiki. Po ustąpieniu ekstatycznego stanu następuje poczucie pustki i beznadziei.

Oczywiście nie należy zapominać o tym, że niektóre środki znacznie wpływające na nasz nastrój mają także zastosowanie medyczne. To w ekstremalnych przypadkach nie tylko sposób na uśmierzenie cierpienia fizycznego, ale i mentalnego. Wyzwalana dzięki chociażby wspomnianej już morfinie endorfina – lek na depresję często towarzyszącą w przypadkach wyjątkowo ciężkich, śmiertelnych chorób, może w znaczny sposób podnieść poziom dobrego samopoczucia, co przekłada się na bardziej skuteczną walkę pacjenta z nękającymi go dolegliwościami.

Endorfina - hormon przynoszący ulgę w chorobie, motywacja do uprawiania sportu, substancja odpowiedzialna za nasze dobre samopoczucie, ale niosąca ze sobą również poważne zagrożenie w postaci niebezpiecznego nałogu – to jeden z wielu związków chemicznych świadczących o tym, jak złożony jest nasz organizm. I dowód na to jak wszystko, od naszej diety po aktywności towarzyskie czy sportowe, wpływa na utrzymanie odpowiedniej równowagi psychicznej, której sztuczne podbijanie może skończyć się uzależnieniem. Uzależnieniem, które szybko sprawić może, że „endorfiny szczęścia” zamienią się w „endorfiny nieszczęścia”.


Dodaj komentarz

Komentarze

dariuszproskien

2016-10-25 10:57:41


hormony rządzą naszym umysłem w dużej mierze. jest wiele rzeczy, które wytwarzają te hormony szczęścia. np. seks;)

annaprazmo1

2016-07-19 10:51:43


oj tak, hormony działają. Najlepiej to można odczuć po treningu. Człowiek czuje się jak w raju przez tę godzinę czy dwie

zdrowie