Muzykoterapia – o kojącym wpływie dźwięków

Muzykoterapia – o kojącym wpływie dźwięków

Redakcja

2016-07-06

brak komentarzy

Czy kiedykolwiek w błogi stan wprowadził Cię szum morskich fal lub śpiew budzących się ptaków? Jeśli tak, to dowód na to, jak ważną rolę w naszym życiu grają… dźwięki. Odpowiednia ich barwa i rytm potrafią wprowadzić zarówno w stan relaksu, jak i irytacji lub złości. Choć często nie zwracamy uwagi na otaczający nas „podkład muzyczny”, warto czasem skupić się na tym, co tworzy cały nasz krajobraz sensualny i dostrzec wartość często pomijanego zmysłu słuchu. Twórcy muzykoterapii już to zrobili!

 

Czy muzyka może leczyć?

Muzykoterapia to, jak sama nazwa wskazuje, terapia, w której głównym narzędziem jest muzyka. Sesja terapeutyczna z udziałem muzyki skierowana jest do wszystkich borykających się z problemami zarówno natury psychicznej, jak i fizycznej. Nie wymaga się na niej specjalnych umiejętności wokalnych czy instrumentalnych – muzykoterapia eksploruje naturę dźwięków, ich wpływ na ludzkie zachowanie i odczuwanie. Nie chodzi w niej bynajmniej o budowanie złożonych kompozycji na miarę klasyków.

Lecznicze właściwości muzyki badano już w czasach plemiennych. Transowe uderzenia w bęben wprowadzały uczestników szamańskich rytuałów w stan ponad-świadomy, w którym dostąpić mogli obecności bogów. Śpiew, taniec i muzykę do dziś stosuje się w wielu religijnych obrzędach. Przywołać można tutaj chociażby odprawianą przez członków Kościoła Zielonoświątkowców ceremonię, w której bardzo ważną rolę odgrywają energiczny taniec, akompaniujące mu okrzyki na chwałę Bożą, podnoszenie rąk do góry i oczywiście odpowiednio dopasowana do ekstatycznego przebiegu spotkania muzyka. W Peru nadal spotkać możemy się zaś ze specjalnym rytem, w którym główną rolę odgrywa tzw. liana duszy, czyli egzotyczny psychodelik o nazwie „Ayahuasca”, zawierający substancję aktywną określaną jako DMT. Piciu przygotowanej przez szamana mikstury halucynogennej towarzyszą jednostajne ruchy przypominające zsynchronizowany, grupowy taniec.

Dziś postać szamana czy kaznodziei zastąpić może muzykoterapeuta, który pełni bardziej rolę psychologa niż archaicznego przewodnika duchowego. Jego działania, pozbawione kontekstu czysto religijnego, mogą pomóc nam w relaksacji i ogólnej poprawie samopoczucia.

 

Rodzaje muzykoterapii

Możemy rozróżnić aż trzy rodzaje muzykoterapii:

 

Muzykoterapia receptywna

Jak sama nazwa wskazuje, ważna jest tu kwestia samego odbioru aniżeli wytwarzania muzyki. Taka muzykoterapia opiera się na odbieraniu dźwięków w różnych ich odmianach – jako utworów śpiewanych bądź instrumentalnych, bardziej klasycznych lub eksperymentalnych itp. itd. W ten sposób działamy przede wszystkim na rozwój naszej wyobraźni i zmysłów. Dzięki swobodnemu lub zadaniowemu wsłuchiwaniu się w wybrane dla nas utwory możemy pracować nad kształtowaniem naszego sposobu mówienia oraz myślenia. Słuchanie muzyki na zajęciach indywidualnych pozwoli wejrzeć w głąb siebie, skupić się na własnych odczuciach, dostąpić chwili wytchnienia. Podobne zajęcia w grupie ułatwią zaś przekazywanie emocji i integrację z pozornie obcymi nam ludźmi.

Oczywiście, możliwa jest w tym wypadku również domowa muzykoterapia. Mp3, słuchawki na uszy i… gotowe! Dobrym wyborem może być też udanie się do filharmonii lub na koncert.

 

Muzykoterapia aktywna

Nie trudno się domyślić, że muzykoterapia aktywna stanowić będzie przeciwieństwo receptywnej. W tym wypadku zajęcia zasadzają się przede wszystkim na aktywnym tworzeniu lub wykonywaniu muzyki. Na spotkaniach trzeba przygotować się na ekspresję w formie mowy, śpiewu, gry na instrumentach oraz ruchu. Taka odmiana muzykoterapii pozwala przede wszystkim na wyrażanie swoich emocji, poznanie samego siebie, wytworzenie więzi między uczestnikami spotkania, a być może nawet na odnalezienie w sobie pokładów nieznanej nam wcześniej kreatywności.

 

Muzykoterapia dogłębna komórkowa

To rodzaj terapii daleko wychodzącej poza dwie wcześniejsze jej wersje. Króluje w niej bowiem urządzenie o dość niespotykanej nazwie oraz równie niespotykanym wyglądzie, tj. kamerton medyczny. Ten wykonany często ze stali przyrząd, kształtem przypominający rodzaj zgeometryzowanej procy to nic innego jak stroik, który dosłownie „stroi” ciało człowieka. Rozumiany jako instrument, ludzki organizm naturalnie może się psuć, czyli grać w sposób nieharmonijny i wadliwy. Wtedy na ratunek przychodzą kojące, przeszywające go w pełni fale dźwiękowe, które pomagają w osiągnięciu utraconej równowagi. Kamertony medyczne to więc również kamertony terapeutyczne, pozwalają one bowiem nie tylko ustabilizować zachodzące wewnątrz biologiczne procesy, ale i również zregenerować nas pod względem psychicznym. Dzięki swojej niematerialności drgania dźwiękowe dostają się do każdej, odrębnej komórki naszego ciała, bez konieczności wykonywania trudnych i nieprzyjemnych zabiegów. Kamertony i muzykoterapia w leczeniu dźwiękiem to sprawdzona i często stosowana metoda, szczególnie dla osób na co dzień borykających się z nieustającym stresem. Można ją jednak wypróbować również wtedy, gdy trapią nas np. częste bóle głowy, brzucha czy po prostu jako nowy sposób na introspekcję. Należy jednak pamiętać, czym dokładnie jest kamerton. Leczenie przy jego użyciu może zakończyć się sukcesem jedynie wtedy, gdy obsługuje go osoba odpowiednio do tego wykwalifikowana. Traktować powinniśmy go bowiem jako przyrząd leczniczy, a nie zwykły instrument muzyczny podobny do gitary czy bębnów. 


Dodaj komentarz


Brak komentarzy

Bądź pierwszy i zostaw komentarz !

zdrowiemuzyka